Katarzyna Ryrych „Koniec świata nr 13”, Wydawnictwo Literatura, ilustrowała Katarzyna Kołodziej, str. 189
Dwunastoletnia Sabina żałuje, że nie mieszka w bloku jak wszyscy, a jej tata nie jest elektrykiem. Jednak kamienica na Końcu świata numer 13 to jej dom. Jak się okazuje – absolutnie wyjątkowy! To pachnąca sztuką i cyganerią przyjazna przystań dla znajomych artystów, to dźwięki tanga, to kolorowe ptaki cudaki. Sabina powoli zaczyna dostrzegać, że artystyczna rodzina to najpiękniejsze, co mogło się jej przytrafić w życiu. Podobnie jak pierwsza wakacyjna praca i nowy przyjaciel na dobre i na złe. Dziewczyna czuje w kościach, że idzie nowe. Niektórzy nazywają to „dorastaniem”.
Co mógłbym powiedzieć o tej książce? Przede wszystkim na myśl przychodzi mi jedno słowo: BOMBA! „Koniec świata nr 13” Katarzyny Ryrych jest jedną z najciekawszych i najbardziej zaskakujących książek, jakie dotychczas czytałem. A, uwierzcie, było ich sporo! Ale nie to jest naważniejsze, ile książek przeczytałem. Przejdźmy do omówienia dzieła Pani Ryrych. Książka opowiada o tym, że koledzy i koleżanki Saby – przezwisko Sabiny Muzykant i imię psa Pani Malinowskiej – dostają wspaniałe prezenty, na przykład:
1. Marta jedzie na obóz językowy na Maltę.
2. Bogdan wraz z rodzicami wybiera się do salonu po nowy czerwony skuter.
3. Adam ma dostać nowy komputer.
A Sabina zazdrościła tych wyróżnień kolegom, ponieważ sama niczego nie dostała za świadectwo z czerwonym paskiem. Jej rodziców nie było stać na takie prezenty, ponieważ mama i tata Sabinki byli artystami. W domu zastaje rodzinę: mamę Paulinę, tatę Piotra, Ciotkę Plotkę i Wuja Psuja. Wszyscy byli zadowoleni ze świadectwa Saby, tylko nie ona sama. Na dodatek jej rodzice jadą do Francji i to bez niej, bo azjatyccy turyści kupują „ptaszki straszki” mamy dwunastolatki. Zostaje ona z babcią Funią i Zuzą na cały miesiąc nieobecności rodziców.